Nie byłbym zaskoczony, jeżeli czytałabyś ten list, a mnie już przy Tobie nie było. Co mam powiedzieć? Na pewno tęsknię, tęskniłem. Przez cały miesiąc w którym byłem w Irlandii wiele się zmieniło. Przemyślałem wszystkie sprawy i chcę Ci tylko powiedzieć, że nigdy Cię nie zapomnę. To właśnie ty zapaliłaś to światełko w moim sercu, ale była także osoba, która rozpaliła je jeszcze bardziej. Nie umiałem, nadal nie umiem wybrać. Ale nie chcę wybierać. Dei, jesteś dla mnie wszystkim. Pamiętam tą nieśmiałą szatynkę siedzącą przy fontannie w centrum handlowym. Czytałaś książkę, nawet pamiętam tytuł. "Wichrowe Wzgórza". Mieliśmy około 17 lat, wygłupiałem się wtedy z Matt'em w okolicach zbiornika z wodą i szturchnąłem Cię niechcący, przez co z Twoich dłoni romans autorstwa Emily Brontë wylądował obok zatopionych groszaków. Pamiętam twoją minę! Nawet to, jaką zrobiłaś mi awanturę a ja po prostu odpowiedziałem, że ta książka i tak nie była warta uwagi. Skończyło się na tym, że musiałem sam ją wysuszyć i wertować każdą stronę po kolei, aby kartki się nie przedarły ani nie posklejały. Nie wiem czy kiedykolwiek w życiu byłem na kogoś tak wkurzonym, jak wtedy na ciebie. Nie chciałaś nawet przyjąć ode mnie pieniędzy, na zakup nowego egzemplarza. Na drugi dzień przyniosłem Ci do twojego domu wysuszoną, choć objętościowo o wiele większą już, książkę. Mieszkałaś całkiem spory kawał drogi od mojej okolicy. Chciałem po prostu o Tobie zapomnieć, i prawie mi się to udało, gdyby nie mój wypad po szkolną lekturę do księgarni. Nie przywiązywałem większej uwagi do książek, ale lubiłem mieć własną kolekcję. Wtedy na ladzie leżało całkiem ładne wydanie "Wichrowych Wzgórz". Rozejrzałem się czy żadnego z moich znajomych nie ma w pobliżu i zakupiłem sztukę. Proszę, gdyby mnie zobaczyli z romansem dla bab! I tak zaczęła się nasza przyjaźń, a później miłość. Ale chciałem Ci przywołać pewny cytat.
,, Kocham ciebie, choć mnie zabijasz, lecz czy mogę wybaczyć ci to, że zabijasz siebie?"
,, Kocham ciebie, choć mnie zabijasz, lecz czy mogę wybaczyć ci to, że zabijasz siebie?"
Deidre,
nie chcę aby to brzmiało jak pożegnanie, ale niestety chyba tak będzie.
Obiecuję na moją miłość do Ciebie, że mimo tego, iż to jednak brzmi jak
pożegnanie, nie jest nim. Na przekór wszystkiego, czego się niebawem
dowiesz, to my jesteśmy sobie przeznaczeni.
Skórzany zeszyt pod naszym łóżkiem.
Żegnaj, kochanie.